Żegnaj kapitanie…

Szanowna rodzino, drodzy przyjaciele, piłkarska brać, szanowni zebrani…

Wiemy Wszyscy, że wielką pasją Piotra była piłka nożna. 10 letni Piotrek trafił na Sienkiewicza, gdzie pierwsze kroki stawiał pod okiem trenera Klingera. To właśnie nasz Klub WDA na cale życie odcisnął piętno kształtując charakter przyszłego Kapitana znanego w środowisku piłkarskim jako LILUCH.

Na wszystkich szczeblach grup młodzieżowych był wyróżniająca się postacią swoich drużyn. Wraz ze swoim zespołem juniorów awansował do ligi makro-regionu.

W wieku 16 lat zadebiutował w pierwszym zespole WDY na szczeblu III LIGI grając na pozycji stopera. Talent, determinacja i wyjątkowy charakter sprawił, że w wieku 21 lat został wybrany kapitanem pierwszego zespołu. Przez wiele lat był filarem i szefem naszej defensywy.

Z Świeckim Klubem związany był nieprzerwanie do  2004 roku. Następnie reprezentował Strażaka Przechowo w dwóch sezonach ligowych. W roku 2007 wrócił na Sienkiewicza podejmując nowe wyzwanie jako grający trener rezerw. Kolejnym klubem Lilucha była Sparta Przysiersk, której pomógł w awansie do wyższej ligi.

Miłość do  macierzystego klubu wzięła górę. W 2011 wrócił jeszcze raz na Sienkiewicza i rozegrał ostatni mecz w trykocie WDY. Liluch to prawdziwa ikona świeckego KS-u. Ponad 20 sezonów w barwach naszego klubu.

 

Koledzy z boiska wspominają:

 

„Kapitanem był bardzo twardym, istniało dla Niego tylko czarne lub białe –  co nie zawsze spotykało się z przychylnością innych zawodników, lecz jego nieustępliwość na boisku jak i w szatni dawały zawsze dobre rezultaty. Dla wielu z Nas był jak osobisty trener, który zawsze chciał abyśmy dawali z siebie więcej i więcej…

Był świetnym zawodnikiem ale również dobrym kolegą poza boiskiem.

Jego osobowość połączona z pasją do piłki szybko kreowały LILUCHA na lidera każdej drużyny w której grał. Zawsze utożsamiał się z naszym miastem i klubem WDA. Po zakończonej karierze stał się wiernym kibicem meldując się na każdym meczu w swoim ulubionym sektorze trybun.

 

Dzisiaj nasz Klub może pochwalić się kolejnym pokoleniem Litkowskich.

W ślady ojca poszedł syn Hubert, który od kilku lat solidnie szlifuje elementy rzemiosła, które tak bardzo kochał jego tata.

Dla Syna wzór, dla nas ludzi ze środowiska związanego z KS przyjaciel, solidny kapitan.

Liluch był najwierniejszym kibicem swojego syna. Jednak nie doczekał się debiutu Huberta w pierwszym zespole WDY.

LILUCH Twój mecz trwał zdecydowanie za krótko!

 

Ta biografia to hołd i swoiste pożegnanie. Nie jesteśmy w stanie uwierzyć, że nie będzie Nam już dane spotkać się razem przy Sienkiewicza. Pamiętając Ciebie cisną się na usta słowa klubowego hymnu „Jak długo na Wawelu, Zygmunta bije dzwon…” który zawsze związany był z Wdą, podobnie jak Twoja droga sportowa była i zawsze będzie związana z WDA…

 

Rodzinie składamy kondolencje i wyrazy ogromnego współczucia…

Ci, którzy mieli przyjemność z Tobą grać, dyskutować i przebywać.

Rodzina Świeckiej Wdy.