Wda Swiecie była Jego jedynym i ukochanym klubem

Dzieciństwo spędził w domu przy ulicy Wojska Polskiego w bezpośrednim sąsiedztwie boiska, znajdującego się przy Cukrowni. Jako kilkuletni chłopiec obserwował początki powstawania Świeckiej Wdy. Na murze jednego z obiektów cukrowni widniał wówczas napis Wda Świecie. To ten napis na całe życie odcisnął piętno kształtując charakter małego Jasia. Najpierw jako młody piłkarz, później jako senior i trener

 

 

W wieku 16 lat jako bardzo młody chłopak zadebiutował w drużynie seniorów pod wodzą trenera Ryszarda Rosińskiego. W 1971 roku rozegrał mecz na otwarcie nowego stadionu przy ulicy Sienkiewicza. W 1978 roku wywalczył z drużyną Wdy Świecie pierwszy historyczny awans do III ligi piłkarskiej.

 

„Jasiu”, „Kosa” miał ogromny wkład w ten awans nie tylko swoją grą, ale również postawą na boisku i po za nim. Jako kolega miał bardzo duże poważanie w zespole. Zawsze wspierał młodszych zawodników wspomina Paweł Krasnodemski”.

„Na KOSĘ można było zawsze liczyć w trudnych sytuacjach piłkarskich i życiowych napisał o nim  Józef Grzebielucha”.

Przyjaciele z boiska wspominają Jasia Koseckiego jako wyjątkowo ambitnego i charakternego zawodnika.

 

W roku 1982 po kontuzji zakończył czynna kariera piłkarza. Pozostał jednak przy swojej pasji i kontynuował karierę jako trener.

Był autorem jednego z najwiekszych sukcesów piłkarskich Wdy Świecie w 60-letniej historii klubu. doprowadził swoją drużynę juniorów do finałów Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży, po której trzech Jego wychowanków otrzymało powołanie do reprezentacji Polski.

 

 

Po spartakiadzie objał posade pierwszego treneru drużyny seniorów.

 

Poprowadził również nasz zespół w historycznym meczu, w którym Wda Świecie zmierzyła sie z Reprezentacją Polski przed Mistrzostwami Świata w Meksyku. Pod wodza Kosy po znakomitym spotkaniu na wypełnionym po brzegi stadionie Wda nieznacznie uległa Kadrzeprzegrywając 1:2

 

Jego wychowankowie wspominają:

„Był bardzo ciepłym, miłym i sympatycznym człowiekiem, który wzbudzał zaufanie i zawodnicy do Niego lgnęli. Nasz trener był doskonałym psychologiem , dbał o dobry klimat w drużynie, czuliśmy się zespołem, który szedł za sobą w ogień.

Wspominają swojego trenera  jako wymagającego. Poza boiskiem był jak ojciec surowy, ale bardzo sprawiedliwy.  Szanowaliśmy Go za to.

 

„Moj tata od najmłodszych lat zabierał mnie na stadion WDY. To On na Sienkiewicza uczył mnie pierwszych strzałów na bramkę. Przez całe moje życie był moim najwierniejszym kibicem i najważniejszym trenerem. Był moim życiowym autorytetem. Już nigdy nie zagramy razem, już nigdy nie porozmawiamy o piłce i

nie obejrzymy wspólnie meczu. Jego strata to największa porażka mojego życia” – wspomina Krzysztof Kosecki były Prezes Klubu Sportowega Wda Świecie.

 

Wda Swiecie była Jego jedynym i ukochanym klubem. Dorosłe życie spędził w Niemczech, ale jego serce pozostało na Sienkiewicza. Tęsknił za Świeciem i Wdą. Śledził na bieżąc

o wyniki ukochanego klubu, a obowiązkowym punktem każdej wizyty w Świeciu była wizyta na stadionie. Jego ostatni mecz trwał zdecydowanie za krótko. Dzisiaj wraca do swojego ukochanego miasta i na zawsze zostanie w pobliżu stadionu, gdzie swoje mecze rozgrywa Jego ukochana Wda. .

Ta krótka biografia to nasz hołd dla trenera, zawodnika, przyjaciela z boiska, który jest częścią historii naszego klubu.

Nie możemy uwierzyć, że nie będzie nam dane juz spotkać się razem na trybunach naszego stadionu. Na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci. Żegnaj nasz trenerze, żegnaj nasz przyjacielu.

 

Ostatnie pożegnanie odbędzie się w sobotę (10.03) o godzinie 10.00 w kościele p.w. św. A. Boboli w Świeciu.