Drużyna seniorska Wda Świecie

Ś.P. Rafał Danielewicz – wspomnienie

Cyki swoją przygodę z piłką zaczął w 1985 roku. Pierwsze kroki stawiał na boisku przy ul. Sienkiewicza, gdzie spędził długi okres swojej młodości. Przechodził przez wszystkie grupy młodzieżowe. Największym osiągnięciem lat juniorskich było wywalczenie awansu do makroregionu juniora starszego, pozostawiając za sobą bardziej renomowane firmy tj, Zawisza Bydgoszcz. Pod koniec wieku juniora notorycznie grywał w II zespole seniorskim WDY.

Swą seniorską drogę zaczął w rezerwach WDY. Następnym krokiem kariery było przejście w 1993 roku do następnej „miłości” piłkarskiej tzn. Strażaka Przechowo. To właśnie na „Mestaia” jak mówili gracze ze Strażaka, Cyki dojrzał piłkarsko. Zawsze podkreślał rolę kolegów w szatni, jak bardzo ważna jest dobra atmosfera. Wszyscy wiemy, iż był świetnym pedagogiem i niezwykłym obserwatorem. Te właśnie umiejętności połączone z jego pasją do piłki szybko kreowały Cykiego na lidera każdej drużyny w której grał. Trzy dobre sezony Rafała zaowocowały przejściem do Wisły Gruczna, która miała aspiracje awansu do wyższych lig i wzmacniała się najsilniejszymi lokalnymi zawodnikami. Okres gry w Wiśle wspominał zawsze bardzo miło.

Pod koniec gry w Grucznie „Cyki” postanowił oddać się rodzinie i pracy. Na tym podłożu jak wszyscy wiemy osiągnął wielki sukces. ”Rodzina to sens życia” zawsze to powtarzał a co najważniejsze On nie tylko mówił, działał .

Po kliku letnim rozbratem z boiskiem powrócił w 2006 roku na ul. Sportową w Przechowie. Powrócił jako niezwykle doświadczony zawodnik, przez rok tylko trenował, nie grając w meczach po to aby powrócić na boisko w optymalnej formie. Po raz kolejny pokazał swoją silną wole i upór. Po przejęciu opaski kapitańskiej szybko stał się liderem drużyny, która wywalczyła historyczny awans do V ligi. Był jednym z głównych bohaterów i ojców tego sukcesu.

W karierze Cykusia był jeszcze jeden epizod – Victoria Brzozowo. Dostał za zadanie w 2010 roku zbudować zespół na miarę awansu do toruńskiej A klasy. Awans był!!! W 16 spotkaniach Victoria schodziła 15 razy zwycięska i raz z podziałem punktów. Do historii przeszedł mecz z kolegami starego klubu Strażaka , którzy grali wówczas w Chełminiance.

Po zawieszeniu meczowego trybu życia poświęcił się drużynie Oldboys, gdzie był jak w każdej drużynie najjaśniejszą „gwiazdą”, przyjmując pseudonim „Payet” 😉

Ta krótka biografia to hołd i swoiste pożegnanie. Nie jesteśmy w stanie uwierzyć, że nie będzie Nam dane już spotkać się razem na boisku. Czekamy cały czas, że za chwilę wejdziesz na boczne boisko w swoim białym dresie z okrzykiem „JEDZIEMY BO ZARAZ 20 –TA”…

Mówi się, że „Show must go on”, lecz czym jest spektakl bez głównego aktora. Na razie musimy nauczyć się iść naszą piłkarską drogą bez Ciebie, choć wiemy, że będzie to potwornie ciężkie…Żegnaj Nasz Kapitanie !!!!!

Rodzinie składamy kondolencje i wyrazy ogromnego współczucia…

Ci, którzy mieli przyjemność grać z Tobą